Jesteś tutaj: Biografia

Kategorie

Biografia

Biografia Leszka Millera Powiedzieli o Leszku Millerze


Pochodzę z ubogiej, robotniczej rodziny: ojciec był krawcem, matka szwaczką. Rodzice rozstali się, gdy miałem pół roku. Ojciec - Florian opuścił rodzinę i potem nie utrzymywałem z nim kontaktu. Matka - głęboko wierząca katoliczka wychowywała mnie duchu religijnym. Zgodnie z jej życzeniem byłem przez pewien czas ministrantem. Trudne warunki życiowe sprawiły, że po ukończeniu szkoły zawodowej mając 17 lat rozpocząłem swoją pierwszą pracę w Zakładach Przemysłu Lniarskiego w Żyrardowie. Naukę kontynuowałem w wieczorowym Technikum Elektroenergetycznym. Wkrótce potem odbyłem służbę wojskową w Marynarce Wojennej, w tym na okręcie podwodnym ORP Bielik. Po powrocie ze służby wojskowej, w 1969 r. wziąłem ślub kościelny z młodszą o trzy lata Aleksandrą. Mamy syna Leszka i wnuczkę Monikę.

Polska Rzeczpospolita Ludowa
Działalność społeczną i polityczną rozpocząłem w Związku Młodzieży Socjalistycznej. Byłem przewodniczącym Zarządu Zakładowego tej organizacji w największych w ówczesnej Polsce zakładach lniarskich. W latach 1973-1974 pełniłem funkcję sekretarza Komitetu Zakładowego PZPR. W 1974r. rozpocząłem studia politologiczne w Wyższej Szkole Nauk Społecznych i ukończyłem je w 1978 roku uzyskując tytuł magistra nauk politycznych. Po studiach pracowałem w Komitecie Centralnym kierując Zespołem, a następnie Wydziałem ds. Młodzieży, Kultury Fizycznej i Turystyki. W lipcu 1986 zostałem wybrany I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Skierniewicach. W grudniu 1988 wróciłem do Warszawy w związku z awansem na sekretarza Komitetu Centralnego PZPR.
Uczestniczyłem, jako przedstawiciel strony partyjno-rządowej, w obradach historycznego "Okrągłego Stołu", gdzie razem z Andrzejem Celińskim współprzewodniczyłem podzespołowi ds. młodzieży. W 1989 roku zostałem członkiem Biura Politycznego KC PZPR. W styczniu tego roku zorganizowałem słynne spotkanie w stołówce KC otwarte dla wszystkich, którzy chcieli wziąć w nim udział. Uczestniczyła w nim także liczna grupa opozycyjnej młodzieży, w tym również z nielegalnego wówczas Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Niezwykłość tego wydarzenia była wzmocniona szerokimi i obiektywnymi relacjami w prasie, radiu i telewizji.

III Rzeczpospolita
Po rozwiązaniu PZPR byłem współzałożycielem SdRP (do marca 1993 roku pełniłem funkcję sekretarza generalnego, później wiceprzewodniczącego, a od grudnia 1997 przewodniczącego). W grudniu 1999, na kongresie założycielskim SLD zostałem wybrany przewodniczącym tej partii, którą to funkcję sprawowałem nieprzerwanie, aż do lutego 2004. W latach 1997-2001 byłem przewodniczącym Klubu Parlamentarnego SLD.
W 1989 kandydowałem bez powodzenia z województwa skierniewickiego do Senatu. W następnych wyborach (1991) byłem liderem listy wyborczej SdRP w Łodzi i po znaczącym sukcesie wyborczym wszedłem do parlamentu. W trzech kolejnych wyborach do Sejmu startując ciągle z Łodzi otrzymywałem za każdym razem coraz więcej głosów, (od 50 tys. w 1991 do 146 tys. w 2001), mandat poselski sprawowałem do 2005 roku.
Po wyborach w 1993 roku wszedłem do rządu Waldemara Pawlaka obejmując tekę ministra Pracy i Polityki Społecznej. Szefem tego resortu byłem także w gabinecie Józefa Oleksego. Po objęciu urzędu zachowałem na stanowisku vice - ministra Andrzeja Bączkowskiego - działacza "Solidarności" i opozycji demokratycznej więzionego w stanie wojennym. Z mojej rekomendacji objął też Bączkowski stanowisko ministra Pracy, które piastował do swojej przedwczesnej śmierci w dniu 7 listopada 1996r.
W dniu 7 lutego 1996r. objąłem stanowisko ministra - szefa Urzędu Rady Ministrów w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza. W kilka miesięcy później tygodnik `Wprost` nadał mi przydomek "kanclerz". Od 1 stycznia 1997r. do 17 października 1997 r. byłem ministrem zreformowanego resortu Spraw Wewnętrznych i Administracji. Byłem pierwszym ministrem, który wprowadził na stanowiska swoich zastępców kobiety: Katarzynę Piekarską z opozycyjnej wówczas Unii Wolności i Małgorzatę Winiarczyk - Kossakowską. Mianowałem na stanowisko komendanta głównego policji Marka Papałę, który w czerwcu 1998r. został zamordowany. Kulisy tego zabójstwa pozostają niewyjaśnione do dziś.
W okresie rządów AWS i Unii Wolności byłem szefem opozycji parlamentarnej, prowadząc walkę polityczną z tymi ugrupowaniami i jednocześnie konsolidując wokół siebie wszystkie liczące się ugrupowania lewicowe. W 1999 roku doprowadziłem do utworzenia jednolitej partii politycznej - Sojuszu Lewicy Demokratycznej, która odniosła największy od początku polskiej transformacji sukces wyborczy.

Premier
23 września 2001r. lewicowa koalicja SLD-UP odniosła przygniatające zwycięstwo w wyborach parlamentarnych uzyskując 41% głosów (następna w kolei PO - 12%), co dało największą w historii liczbę posłów - 216, czyli 47% mandatów. Sukces byłby jeszcze większy gdyby nie konferencja prasowa Marka Belki, który na dwa dni przed wyborami straszył wyborców cięciami w wydatkach socjalnych. 4 października 2001r. prezydent Aleksander Kwaśniewski desygnował mnie na prezesa Rady Ministrów, powierzając misję sformowania nowego rządu. 19 października 2001 roku, po przyjęciu dymisji poprzedniej Rady Ministrów i po inauguracyjnym posiedzeniu Sejmu zostałem powołany przez prezydenta na urzędy: Prezesa Rady Ministrów oraz Przewodniczącego Komitetu Integracji Europejskiej. Przedstawiłem także skład Rady Ministrów, opartej na koalicji SLD-UP-PSL, która została zaprzysiężona przez Prezydenta.
26 października 2001 r. wygłosiłem w Sejmie exposé i otrzymałem od izby wotum zaufania stosunkiem głosów 306:140 przy 1 wstrzymującym się. 16-osobowa Rada Ministrów była jak dotąd najmniejszym liczbowo rządem RP.
Mój rząd odziedziczył po swoich prawicowych poprzednikach niezwykle trudną sytuację budżetu państwa - prawie 90 mld. złotych deficytu (`dziura Bauca`), ponad 18 procentowe bezrobocie, wysoki poziom długu publicznego i zerowy wzrost gospodarczy. Pod koniec rządzenia nastąpił bardzo wysoki, ponad 6 procentowy wzrost gospodarczy, który jednak zbyt powoli zaczął się przekładać na spadek bezrobocia i poziom życia obywateli. W czasie mojej kadencji przeprowadzono niepopularny program cięć w wydatkach publicznych, zlikwidowano kasy chorych i utworzono Narodowy Fundusz Zdrowia, kontynuowano reformę systemu podatkowego i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, podjęto nieudaną w wyniku sprawy Rywina próbę uporządkowania rynku medialnego. Przeprowadzono znaczne obniżenie podatków - do 19 procent dla osób prawnych oraz osób prowadzących działalność gospodarczą, a także przyjęto ustawę o swobodzie działalności gospodarczej. Przeprowadzono też reformę górnictwa oraz restrukturyzację i oddłużenie wielu zakładów pracy. Działania te przyniosły w następnych latach ożywienie gospodarcze i wzrost wpływów do budżetu państwa. Uruchomiono też wiele programów socjalnych jak dożywianie dzieci i młodzieży, wyprawkę szkolną oraz pomoc dla absolwentów szkół i uczelni podejmujących pierwszą pracę. Przeprowadzono też gruntowną reformę służb specjalnych (rozwiązano UOP powołano zaś ABW i Agencję Wywiadu).
Równolegle - co było strategicznym celem gabinetu - prowadzono intensywne negocjacje i dostosowania instytucjonalno-prawne związane z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. 13 grudnia 2002 roku na szczycie w Kopenhadze po dramatycznych i wielogodzinnych rokowaniach zakończyłem negocjacje z Unią Europejską uzyskując najlepsze z możliwych warunki akcesji. 16 kwietnia 2003 w Atenach wraz z W. Cimoszewiczem podpisałem Traktat Akcesyjny wprowadzający Polskę do Unii Europejskiej. Mój rząd we współdziałaniu z różnymi siłami politycznymi i społecznymi przeprowadził zakończone sukcesem referendum akcesyjne. W dniach 7 i 8 czerwca 2003 roku za wejściem Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej opowiedziało się 77.45 procent uczestników referendum. Frekwencja sięgnęła 58.85 procent. Wkrótce po referendum zwróciłem się do Sejmu w trybie artykułu 160 Konstytucji RP o wotum zaufania. W dniu 13 czerwca 2003 mój rząd stosunkiem głosów 236:213 przy braku wstrzymujących się otrzymał potwierdzenie posiadanego mandatu.
Rada Ministrów wspólnie z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim podjęła w marcu 2003 decyzję o przystąpieniu do tzw. koalicji antyterrorystycznej i wysłania polskich wojsk do Iraku w ramach międzynarodowej koalicji mającej na celu obalenie rządów Saddama Husajna.
4 grudnia 2003 roku doznałem poważnych obrażeń w wyniku katastrofy rządowego śmigłowca Mi-8 pod Warszawą. Mimo tego 13 grudnia wziąłem udział w szczycie UE w Brukseli, gdzie we współdziałaniu z delegacją Hiszpanii i innymi krajami zablokowaliśmy niekorzystną dla Polski Konstytucję UE.
W okresie swojej kadencji prowadziłem aktywną politykę międzynarodową. Wielokrotnie spotykałem się z prezydentami: Bushem i Putinem oraz przywódcami Europy i świata. Szczególnie zabiegałem o dobre relacje z Niemcami składając tam swoją pierwszą wizytę zagraniczną. Przed świętami Bożego Narodzenia w grudniu 2002 roku wraz z żoną gościłem w swoim warszawskim domu kanclerza Schroedera i jego żonę Doris. Wcześnie byłem podejmowany przez parę kanclerską w ich domu w Hanowerze.
Pod koniec sprawowania urzędu, narastały napięcia w zapleczu politycznym Rady Ministrów. Było to spowodowane utrzymującym się ciągle wysokim bezrobociem, ujawnieniem prawdziwych i rzekomych afer korupcyjnych z aferą Rywina na czele, które usiłowano przypisać rządowi, oraz próbą realizacji planu zmniejszenia wydatków socjalnych (tzw.Plan Hausnera)
W lutym 2004 r. zrezygnowałem z przewodniczenia SLD, a w dniu 26 marca 2004 po utworzeniu przez marszałka sejmu Marka Borowskiego rozłamowej partii - Socjaldemokracji Polskiej podjąłem decyzję o ustąpieniu z urzędu premiera 2 maja 2004 w dzień po wejściu Polski do Unii Europejskiej. 1 maja razem z prezydentem Kwaśniewskim uczestniczyłem w Dublinie w uroczystej ceremonii przyjęcia 10 krajów, w tym Polski do Unii Europejskiej.

W politycznej próżni
W 2005 roku mimo poparcia łódzkiej organizacji SLD, nie zostałem wpisany na listę wyborczą do Sejmu. Otrzymałem jednocześnie propozycję startu do Senatu, której nie przyjąłem. Po wyborach zająłem się publicystyką, głównie w tygodniku "Wprost" pisząc na temat liberalnych koncepcji gospodarczych i bieżącej polityki. W pierwszym półroczu 2005r. przebywałem w Woodrow Wilson International Center for Scholars w Waszyngtonie realizując temat badawczy "Miejsce nowej Polski w przestrzeni Europy Wschodniej". Od czerwca 2006 roku do wystąpienia z SLD byłem przewodniczącym Rady Programowej "Trybuny".

Poza SLD
15 września 2007 złożyłem rezygnację z członkostwa w SLD. Poinformowałem o tym w wystąpieniu na posiedzeniu Rady Krajowej Sojuszu. Moja decyzje wynikała z przekonania, że nie mogę być w partii niesuwerennej, której kierownictwo realizuje polecenia spoza partii, ignoruje głos terenowych i lokalnych działaczy, nie broni jej historii, ale ją fałszuje. Uznałem także za błędną koncepcję ujętą w formule `Lewica i Demokraci`.
20 września 2007 r. na wspólnej konferencji prasowej w Łodzi z udziałem Andrzeja Leppera, ogłosiłem, że wystartuję z I miejsca na liście Samoobrony w Łodzi w wyborach parlamentarnych, które odbędą się 21 października 2007 r. Podkreśliłem też, że nie wstępuje do partii Samoobrona, a jedynie korzystam z jej gościnności na listach wyborczych. Zapowiedziałem też tworzenie nowej lewicowej formacji - Polska Lewica. Udział w wyborach przeprowadzonych 21 października 2007r. był kompletnie nieudany. Samoobrona RP nie przekroczyła progu wyborczego i nie weszła do Sejmu.

Polska Lewica
25 maja 2008r. w Warszawie odbyło się I Zgromadzenie Krajowe Polskiej Lewicy. W wyniku tajnego głosowania zostałem wybrany jej przewodniczącym.

Książki
Leszek Miller: "Tak to było", Zapol 2009r. Przedmowę napisał Günter Verheugen, a recenzję na okładce książki Adam Michnik. (pełne teksty poniżej).
Jerzy Machejek, Andrzej Machejek: "Dogońmy Europę"! (wywiad-rzeka z Leszkiem Millerem) Hamal Books, 2001r.
Ludwik Stomma: "Leszek Miller", WDK, 2001r.

Ciekawostki
Lubię cięte riposty i bon moty ubarwiające język polskiej polityki. Wiele z nich weszło do codziennego słownictwa politycznego i społecznego. Zdanie "nie ważne jest jak mężczyzna zaczyna, ważne jak kończy" przyniosło mi laury w konkursie `Srebrne usta` i jest nadal przywoływane w różnych okolicznościach. Podobnie określenie Aleksandry Jakubowskiej, że posiada "mężne serce w kształtnej piersi". Wraca się także do słów skierowanych do posłów prawicy uchwalających ustawę lustracyjną, że przypominają oni "karpie głosujące za przyspieszeniem świąt Bożego Narodzenia". Zdanie: "Bracia Kaczyńscy są nie tylko z tej samej partii, ale z tego samego jaja" internauci Wirtualnej Polski uznali za wypowiedź roku 2005.
Oprócz dwukrotnego tytułu "Człowieka Roku" tygodnika "Wprost" jestem także laureatem telewizyjnych "Wiktorów" i wielu innych nagród. W 1996 otrzymałem tytuł Kawalera Orderu Uśmiechu.

Przedmowa do książki "Tak to było".
Günter Verheugen
Wkrótce po zwycięstwie wyborczym polskich socjaldemokratów pod wodzą Leszka Millera spotkałem się z nowo wybranym polskim premierem w Brukseli. Znaliśmy się od lat, jednak wówczas obaj znajdowaliśmy się w zupełnie nowej sytuacji. Dla Leszka Millera przystąpienie Polski do Unii Europejskiej było najważniejszym celem jego rządu, dla mnie zaś Polska była decydującym krajem w procesie poszerzania Unii na Wschód. Myślę jednak, że podczas tego pierwszego spotkania, gdy obaj sprawowaliśmy oficjalne funkcje, nasze wyobrażenia co do tego jak owo przystąpienie Polski mogłoby zostać zrealizowane od strony politycznej były jeszcze dość znacznie od siebie odległe.
Dla mnie jasne było, iż poszerzanie Unii bez Polski byłoby przedsięwzięciem opartym na niezwykle chwiejnych podstawach. Jednak przeważająca część państw członkowskich, a także większość Komisji oraz Parlamentu Europejskiego preferowała scenariusz stopniowego rozszerzania opartego każdorazowo na akcesji grupy kilku państw. Scenariusz, w którym Polski na pewno nie miało być w pierwszej grupie. By uniknąć takiego biegu wydarzeń Polska musiała spełnić warunki przystąpienia do Unii równie szybko i w tym samym pełnym zakresie jak inne dużo mniejsze od niej państwa kandydackie.
Dzisiaj wydaje mi się, iż ta nasza pierwsza rozmowa okazała się decydująca dla późniejszego sukcesu. I nie była to wcale kwestia konkretnych zagadnień, które należało wynegocjować, choć tych również nie pominęliśmy przy tej okazji, lecz przede wszystkim sprawa wzajemnego zaufania. Z zaufaniem przyjąłem zapewnienie Leszka Millera, iż przeprowadzi w Polsce konieczne reformy. On zaś zaufał moim słowom, iż wspólnego celu jakim było przystąpienie Polski w pierwszej grupie krajów członkowskich nie poświęcę na ołtarzu politycznego oportunizmu.
To co nastąpiło później okazało się być czasem emocjonującym, nie pozbawionym turbulencji. Leszek Miller nie miał wobec wewnętrznej sytuacji w Polsce zadania łatwego. W jego rządzie wciąż dochodziło do kryzysów, gdyż premier obstawał przy tym, iż kraj musi podołać wszystkiemu własnymi siłami. Kwestie naprawdę trudne i przede wszystkim politycznie drażliwe pozostawały wciąż nierozwiązane. Konieczne decyzje udało nam się po części podjąć dopiero na krótko przed zakończeniem negocjacji w grudniu 2002 roku w Kopenhadze. Przypominam sobie dramatyczne sceny rozgrywające się za zamkniętymi drzwiami w Warszawie, podczas których powodzenie wielkiego projektu stawało często na ostrzu noża.
Leszek Miller był niedoścignionym mistrzem znajdywania kompromisów oraz pozyskiwania dla nich większości. Polska wiele mu zawdzięcza. Za swój osobisty wkład do integracji Polski z Unią Europejską zapewnione ma honorowe miejsce w polskiej historii. Dotyczy to w szczególnej mierze jego decyzji poszukiwania strategicznego partnerstwa z Niemcami. Leszek Miller przewidział bardzo dokładnie, iż w ostatecznym rozrachunku to właśnie stanowisko Niemiec okaże się decydujące. Niezależnie od tego reprezentował pogląd, iż stosunki polsko-niemieckie powinny opierać się na stabilnym fundamencie wzajemnego zaufania oraz dobrego sąsiedztwa. Wiele jeszcze było do zrobienia i po obu stronach podejmowano wielokrotnie próby poważnego zakłócania tego procesu. W osobie ówczesnego kanclerza federalnego Gerharda Schrödera Leszek Miller znalazł partnera wykazującego podobną wrażliwość na trudne stosunki pomiędzy Niemcami a Polakami. Tym samym szczególnej symboliki nabrał fakt, iż 1 maja 2004 roku, w dniu przystąpienia Polski do Unii, Gerhard Schröder oraz Leszek Miller stali wspólnie na polsko-niemieckiej granicy. Następnego dnia Leszek Miller podał się do dymisji z powodów wewnątrzpolitycznych. Mógł uczynić to ze świadomością, iż zrealizował swój wielki cel. Dzisiaj, po upływie pięciu lat od owej historycznej chwili, Polska znalazła swoje miejsce w Europie. Skończył się okres utrzymującego się przez 250 lat zagrożenia polskiej państwowości. Obecnie zadaniem Polski jest kształtowanie naszej wspólnej przyszłości we współpracy z partnerami w Unii Europejskiej. To zadanie realizują teraz inni ludzie, ale nie wolno im nigdy zapominać, iż mogą to robić tylko dlatego, iż w osobie Leszka Millera znalazł się właściwy człowiek na właściwym miejscu i o właściwym czasie.

Recenzja
Adam Michnik
Leszek Miller jest autorem niebanalnym; politykiem jest kontrowersyjnym, często bulwersującym opinię publiczną, ale z pewnością nietuzinkowym. Jego biografia to swoiste zwierciadło losów części tego pokolenia formacji postkomunistycznej. Odbył długą drogę: od robotnika w żyrardowskiej fabryce, aktywności w organizacji młodzieżowej, przez aparat partyjny, aż po funkcję sekretarza KC PZPR. Stamtąd podążył na obrady Okrągłego Stołu po stronie partyjno-rządowej. Był uczestnikiem porażki wyborczej PZPR w 1989 roku i był wśród tych, którzy tę partię rozwiązywali. Potem współtworzył formację polityczną - najpierw zwaną Socjaldemokracją Rzeczpospolitej Polskiej, a potem Sojuszem Lewicy Demokratycznej. W konsekwencji tych wyborów zdobywał wielokrotnie mandat poselski, był ministrem, a wreszcie - premierem rządu, który wprowadził Polskę do Unii Europejskiej.
Zawsze był politykiem twardym, który umiał przegrywać potem budować swój sukces po porażkach. Był też politykiem, który potrafił zmieniać zdanie i zmieniać swój wizerunek: od twardego, choć otwartego w myśleniu obrońcy dogmatów dawnego reżimu, po szefa rządu, który potrafił bronić zasad demokracji i wolnego rynku.
Książka opowiada o najważniejszym wydarzeniu w życiu politycznym Leszka Millera, życiu obfitującym w porażki i konflikty, ale też wielkie sukcesy. To on poprowadził swoją partię do największego zwycięstwa wyborczego. Jednak to wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej było jego sukcesem największym.
Günter Verheugen napisał: `Leszek Miller był niedoścignionym mistrzem znajdowania kompromisów oraz pozyskiwania dla nich większości. Polska wiele mu zawdzięcza. Za swój osobisty wkład do integracji Polski z Unią Europejską zapewnione ma honorowe miejsce w polskiej historii`.
Ten pogląd z pewnością zaskoczy wielu adwersarzy Millera, ale ja zgadzam się z Verheugenem.
W opowieści Leszka Millera dominuje ton życzliwy, choć autor nie stroni od ironii i sarkazmu. Sporo tu złośliwości personalnych, co czyni lekturę miejscami irytującą, ale przez to bardzo atrakcyjną. W końcu sam autor bywał obiektem niejednej złośliwości.
Z pewnością różni ludzie w różny sposób będą opowiadać o drodze Polski do Unii Europejskiej. Tak to już jest, że zwycięstwo zwykle wielu ma ojców, a tylko porażka jest sierotą. Jest jednak oczywiste, że rola Leszka Millera była decydująca. Okazał się nie tylko zręcznym negocjatorem i godnym reprezentantem polskich interesów, ale również potrafił przekonać tradycyjny peerelowski elektorat do głosowania na `tak` w referendum.
Tę subiektywną i żywo napisaną relację Leszka Millera naprawdę warto przeczytać.